Sekret długowieczności?

Jeanne Calment, która zmarła w 1997 roku w wieku 122 lat (44 724 dni) i nigdy nie była zwolenniczką zdrowego trybu życia.
Paliła 95 lat, rzuciła ten zły nałóg dopiero w wieku 117 lat, kiedy prawie straciła wzrok i nie mogła samodzielnie zapalić papierosa.
Regularnie pił wino i co tydzień zjadała około 1 kilograma czekolady.
Na wszystkie pytania dotyczące jej długowieczności odpowiadała:

- Jeśli nie możesz nic z czymś zrobić, nie martw się tym.

Oprócz palenia, czekolady i wina Madame Calment jadła dużo owoców i oliwy z oliwek.
Grała też w tenisa i jeździła na rowerze do 100 roku życia.
Zamiast zwiedzania kobieta wolała spacery na łonie natury.

Jej starszy brat, François (ur. 1865, zm. 1 grudnia 1962) zmarł w wieku 97 lat.
Ojciec żył 96 lat, zaś matka 86. Jeanne była najmłodszą z czwórki rodzeństwa.
Aha, i jeszcze jedno: pochodziła z zamożnej rodziny i nigdy nie pracowała.
8 kwietnia 1896, w wieku 21 lat, Calment wyszła za mąż za kuzyna, Fernanda Nicolasa Calmenta (1868–1942), zamożnego właściciela sklepów.
Majątek męża pozwolił jej na życie z daleka od zmartwień materialnych, bez konieczności pracy, z wieloma rozrywkami – teatrem, operą, tenisem czy jazdą na rowerze. Jeanne Calment niezwykle długo cieszyła się dobrym zdrowiem.
W wieku 85 lat zaczęła ćwiczyć szermierkę, a do setnego roku życia jeździła na rowerze.
Mieszkała sama do 110 roku życia.

Czyżby?

W 2018 roku opublikowano wyniki badań, z których wynika, że osobą zmarłą 4 sierpnia 1997 była w rzeczywistości Yvonne Calment, córka Jeanne.
Yvonne Calment od 1934 roku podawała się za zmarłą matkę, aby uchronić się od konieczności opłacenia podatku spadkowego (bardzo wysokiego we Francji lat trzydziestych).
Tezę o nieprawdziwości jej tożsamości badania opierają nie tylko na zbyt młodym wyglądzie rzekomej super stulatki, ale także na komputerowej analizie zdjęć matki i córki, nieścisłościach w relacjach staruszki oraz faktach z życia.